W Wiśle przy karmniku
Tak się akurat złożyło, że dokładnie rok po naszej ostatniej wizycie w Wiśle, znów tam zawitaliśmy. Wraz z Łukaszem postanowiliśmy połączyć wyjazd narciarski naszych rodzin z wypadem fotograficznym. Tym razem uzbroiliśmy się w nowy sprzęt oraz namiot wędkarski, który postanowiliśmy przerobić na czatownie. Kilka dni przed wyjazdem spędziliśmy wieczór z piwem w dłoni oraz z narzędziemi krawieckimi wycinając otwory na obiektywy oraz doszywając różne elementy maskujące. Ten wyjazd miał być pierwszym testem naszego namiotu. Można powiedzieć, że namiot się sprawdził, oczywiście jak to zazwyczaj bywa, kilka rzeczy musimy przemyśleć i pozmieniać, ale można powiedzieć, że jest dobrze. Jeśli chodzi o samo fotografowanie, to na miejscu okazało się, że ptaków było sporo, jednak przekrój gatunkowy był nieco uboższy niż w zeszłym roku. Tym razem dopisały raniuszki , które o wiele chętniej przylatywały w okolice karmnika. Jeśli chodzi o ilość, to tradycyjnie królowały bogatki oraz modraszki . Te os...